Jesteś tutaj: Strona główna > Czytelnia > banknoty

Ocena stanów zachowania banknotów w praktyce

 

Poniższy tekst powstał jako odpowiedź na pytanie, zadane kiedyś na Cafe Allegro, o to co to jest złamanie, a co zgięcie


Złamanie mamy wtedy, gdy już jest nieodwracalnie zmieniona struktura papieru, w praktyce najlepiej widać to w świetle przechodzącym, tzn. jeśli oglądając banknot pod światło widzimy "czarną krechę" to jest to złamanie. Zgięcie jest wtedy, gdy np. bierzemy banknot za jeden koniec i widzimy, że w okolicy środka zgina sie, bądź widać "garb" zgięcia, ale nie widać czarnej kreski pod światło.

Oto przykład zgiętego banknotu na który nabrałem sie niedawno na giełdzie.




Choć oglądając pod światło nic nie widać

(zgięcie przy tym banknocie było o tyle "niebezpieczne" ze przebiegało w nietypowy sposób, wzdłuż banknotu, gdy tymczasem z reguły banknoty ładnie zachowane, jeśli już są gięte to w poprzek)

A tu przykład banknotu ze złamaniami, mimo, że leżąc na stole lub w klaserze wygląda idealnie to pod światło ma wyraźnie widoczne czarne krechy


Banknot złamany, jeśli wcześniej nie było "konserwowany" to ma również widoczny w świetle równoległym garb, tak jak to pokazane na zdjęciu nr 1, ale przypadku złamania garb ten jest sporo wyraźniejszy a banknot wyraźnie "leci" w dół. Niebezpieczeństwo jest wówczas, gdy banknot ktoś poprawiał, np. zmoczył, często usztywnił dodatkowo jakimś krochmalem i wysuszył pod dociskiem, wówczas w świetle równoległym nie będzie widać garbu, ale w świetle przechodzącym będzie widoczna nadal czarna krecha.

.. a teraz gorszy scenariusz, załóżmy, że namoczony, usztywniony i wysuszony zostanie banknot tylko zgięty, wówczas taka sztuka dla osoby nie obytej z banknotami jest egzemplarzem idealnym, nie ma krechy, nie ma "garbu" jest UNC i wówczas nie kosztuje już 10zł ale 100zł. ... także dobrą metodą jest oceniając banknoty nie tylko ufać oczom, ale przede wszystkim palcom, tzn. banknot dokładnie nie tylko oglądać ale centymetr po centymetrze "przewijać" w palcach lekko go uginając, jeśli był naprawiany, a naprawiającym nie był słynny Pan z Krakowa :)) to po takim zabiegu najczęściej znowu uwidoczni się garb i będzie nie tylko wyczuwalny pod palcami, ale i z powrotem widoczny... zresztą proszę sie nie bać, w przypadku idealnych banknotów można go prawie zwinąć w rulon i nie ma prawa nic mu sie stać, natomiast na naprawiany od razu wyjdą wówczas wszystkie niedoskonałości.

"Oglądanie" banknotu palcami spróbowałem przedstawić na poniższych zdjęciach, fotografie wyszły marnie, ale chyba dla sie domyśleć o co chodzi :))


Poniższe zdjęcie prezentuje zabiegu, którego "nie przeżyje" robiony banknot, natomiast prawdziwa "cnota" sie obroni ;) i wyjdzie z tego bez szwanku


I jeszcze kontynuując temat złamań i konserwacji, jak pisałem wyżej zgięcia przy niewielkiej konserwacji znikają, natomiast ze złamaniami już trudniej, ale są jednak "magicy" którzy i to potrafią, mimo, że przy złamaniu jest już naruszona struktura papieru i widoczna krecha, to jednak umiejętnie, np. wyklepując miejsca załamani, można sprawić, że i krecha zniknie, do tego odpowiednio usztywnić banknot i wygląda jak blaszka.. a efekt taki, że ze stanu np. 3+ za 1tys. zł robi się AU za 6tys zł.

Przy banknotach są często również tzw. zgięcia przechodzące w załamania, tzn. jest to mocniejsze zgięcie, które tylko na części swego biegu ma widoczna kreskę, która stopniowo zanika... i jeszcze jeden aspekt, na niektórych banknotach, np. takich o ciemnym poddruku, choć nie tylko, (przykładem tych z ciemnym drukiem są np. polskie 1tys. mkp 1919, czy 100mkp 1919) często nie sposób zauważyć linii złamania pod światło, niemniej jeśli bierzemy banknot za krawędź i widzimy, że nie jest on w stanie utrzymać poziomu z widocznym tylko garbem ugięcia, a po prostu wyraźnie "leci", to wówczas też trzeba to sklasyfikować jako złamanie, mimo że linia łamania nie jest wyraźnie widoczna.

A wracając jeszcze do banknotów konserwowanych, to kilka szczegółów na które warto patrzeć, aby nie dać sie nabrać:
1. Dużo mówi struktura papieru i jego kolor , ale to już raczej "wyższa szkoła jazdy", bo banknoty były drukowane na różnych typach papieru i jego różnych odcieniach także najpierw trzeba ich trochę obejrzeć, aby zauważyć, że dany egzemplarz wyraźnie odbiega od normy, nie mniej to, co może zaintrygować to: bardzo biały kolor papieru, porowatość jego struktury, matowość i brak lśnienia... ale tu trzeba być bardzo ostrożnym, bo wiele banknotów już z natury jest drukowane na słabym papierze, (np.w roku 1944 są piękne lśniące sztuki, jak i zdążają sie matowe i niezbyt ładne, te brzydsze to raczej egzemplarze drugiej emisji -owe drukowana już w Polsce, nie na gładzonym papierze z Goznaku ... widziałem np. niezaprzeczalnie nie ruszane, bankowe 50zł 1944r. At, lub 20zł 1944 Ak, których papier był bardzo słaby i porowaty), np. wyższe nominały złotówek z datą 1919r., 100, 500, 1tys i 5tys, drukowane są na grubym, porowatym papierze, ale ten typ po prostu tak ma.
Warto też zwrócić uwagę na zmechacenie krawędzi, drobne włókna odstające przy krawędziach i narożnikach, szczególnie warto sie przypatrywać jak wygląda papier na krawędziach w okolicy środka, gdzie najczęściej są gięte banknoty i czy nie ma tam nic niepokojącego.

2. Dużo o banknocie mówią jego narożniki, jest to element banknotu który najszybciej sie niszczy w obiegu, zaokrągla, brudzi itd. .. teraz jeśli kupujemy banknot który wygląda jak idealna blaszka, nie można na nim dopatrzyć sie żadnych ugięć czy załamań ale ma wyraźnie zaokrąglone, a jednocześnie czyste narożniki to już to jest niepokojące .. jeśli narożniki sie zaokrągliły, to musiały sie również przybrudzić, jeśli są czyste to prawie na pewno musiały być czyszczone.... i dalej odnośnie czystości .. banknoty w kolekcji to nie tylko idealne sztuki, wiele jest takich, które są atrakcyjne i w stanie 3, ale jeśli oglądając taki banknot widzimy że ma wiele załamań, a jednocześnie grzbiety tych załamań są bez śladów przybrudzenia to tez możemy być pewni, że banknot był poprawiany i w rzeczywistości był pewnie brzydszy niż w chwili gdy jest nam oferowany.

3. Przydaje sie przy banknotach znajomości techniki ich druku ... banknoty drukowane z użyciem technik na mokro, szczególnie chodzi o mokry wklęsłodruk, nigdy nie są płaskimi blaszkami, w ich naturze tkwi lekkie pofalowanie papieru i jeśli widzimy np. 100zł 1934 płaską blaszkę to już znak, że był "robiony", ten banknot musi być z falką; jeśli widzimy "płaskiego" Górala z 1940r. a czarny druk nie "wystaje" wręcz ponad banknot i nie jest wyczuwalny pod palcami to pewne, że był robiony itd. itp.

.. a konkluzja, z tego wynikająca to, że jeśli już widzimy, że dany banknot mam oznaki poprawiania, to jednocześnie nie wiemy jaki fachowiec go wcześniej robił i co mu robił... czy to był tylko ktoś, kto amatorsko podczyścił banknot, czy to może specjalista rozklepał na nim kilka złamań, także takie papierki trzeba oglądać już ze zdwojoną uwagą, i płacąc brać poprawkę na to, że być może nie wszystko zauważyliśmy i w przyszłości mogą pokazać sie jakieś niespodzianki.

Przykładów można by mnożyć jeszcze sporo, ale faktem jest, że i tak najlepszym nauczycielem pozostanie praktyka i własne błędy :)

Co do oceny stanów zachowania, to w katalogach banknotów definicje stanów z reguły podawane są tylko w skrótowej formie, szerzej opracowane jest to przez IBNS, także polecał bym to, przynajmniej na początku, do nauki. W polskim tłumaczeniu można znaleźć tutaj http://www.domel103.pl/varia/banknoty/ibns_pl.htm I jeszcze wracając do oceny stanów zachowania, przyjęło sie, że przy ocenie stanu banknotu, przynajmniej przy stanach 2, 1-, 1 bazując się tylko na liczbie załamań lub zgięć .. przykład z Pana powyższego postu ""maksymalnie trzy lekkie zagięcia lub jedno załamanie", "Może też być złożony jeden lub dwa razy" itp. tzn. w praktyce: nie gięty - jedynka; złamany - dwójka itd. ale często zapomina sie o tym, że banknot w stanie jeden, to naprawdę idealna sztuka, analogicznie 1- to tylko nieznaczne drobiazgi i na pewno nie można kwalifikować do tej grupy papierków pobrudzonych, ze zniszczonymi narożnikami itd. tylko na tej podstawie że są nie gięte.

damian marciniak



wstecz